Co automatyzujemy
Cennik
Firma
Wiedza
Kontakt Umów konsultację →
PLENUA
Poradnik

Automatyzacja czy dodatkowy etat? Rachunek, którego nikt nie robi

Gdy zespół przestaje wyrabiać, pierwszy odruch to zatrudnić kogoś do pomocy. Zanim to zrobisz, warto policzyć, ile naprawdę kosztuje etat, ile automatyzacja — i dlaczego to porównanie wcale nie jest jeden do jednego.

Andrzej Lubczyński··7 min czytania

Krótka odpowiedź

Automatyzacja i nowy pracownik nie rozwiązują tego samego problemu. Automatyzacja przejmuje czynności powtarzalne o jasnych regułach: przepisywanie danych, potwierdzenia, przypomnienia, raporty. Człowiek jest potrzebny tam, gdzie trzeba rozmawiać, oceniać i decydować.

Dlatego sensowna kolejność jest jedna: najpierw zautomatyzuj to, co da się zautomatyzować, potem policz, ile pracy naprawdę zostało. Często okazuje się, że etat nie był potrzebny. Bywa też, że był — tylko do zupełnie innych zadań.

Skąd się bierze to pytanie

Scenariusz jest prawie zawsze ten sam. Firma rośnie, zapytań i klientów przybywa, zespół zostaje po godzinach. Odruch: zatrudnić kogoś do pomocy.

Rzadko ktoś sprawdza wtedy, czym dokładnie ta osoba miałaby się zajmować. Gdy rozpisać to na zadania, spora część okazuje się pracą, którą da się opisać jednym zdaniem: przepisz dane z formularza do arkusza, wyślij potwierdzenie, przypomnij o płatności, złóż raport z trzech narzędzi.

Zatrudnienie człowieka do takiej pracy zwykle kończy się tak samo. Nudzi się, popełnia błędy z rutyny, a po roku odchodzi — razem z wiedzą o tym, jak co działa.

Ile naprawdę kosztuje etat

Kwota z ogłoszenia to nie koszt firmy. Do wynagrodzenia brutto pracodawca dokłada własne składki: emerytalną, rentową, wypadkową, na Fundusz Pracy i FGŚP — razem około 20%, a przy PPK nieco więcej.

Brutto / mies.Koszt firmy / mies.Koszt rocznie
5 500 zł6 630 zł79 500 zł
6 500 zł7 830 zł94 000 zł
7 500 zł9 040 zł108 400 zł

Kwoty zaokrąglone. Umowa o pracę, składka wypadkowa 1,67%, bez PPK. Dokładna kwota zależy od branży i wieku pracownika.

To jeszcze nie wszystko. Są koszty, których tabela nie pokazuje:

  • rekrutacja — ogłoszenia, rozmowy, Twój czas; zwykle kilka tygodni,
  • wdrożenie — pierwsze miesiące to niepełna wydajność, a ktoś z zespołu musi uczyć,
  • stanowisko — komputer, licencje, miejsce przy biurku,
  • nieobecności — 20 lub 26 dni urlopu w roku i zwolnienia lekarskie, kiedy praca stoi albo spada na innych,
  • rotacja — gdy osoba odejdzie, cały cykl zaczyna się od nowa.

Po odliczeniu urlopu i świąt pracownik z wynagrodzeniem 6 500 zł brutto kosztuje firmę około 50 zł za każdą przepracowaną godzinę. Ta liczba przyda się za chwilę.

Ile kosztuje automatyzacja

Na koszt składają się dwie części.

Wdrożenie — jednorazowo. U nas automatyzacja jednego kroku to 3 600 zł netto, całego procesu 6 900 zł netto. Kwota jest stała i ustalona przed startem.

Narzędzia — co miesiąc. Platforma automatyzacji, czasem model językowy. W małej firmie zwykle 0–500 zł miesięcznie, płacone bezpośrednio dostawcom.

Automatyzacja nie bierze urlopu, nie choruje i nie odchodzi. Działa tak samo w sobotę o 22:00 jak we wtorek rano. Ma jednak jedno ograniczenie — i to ono jest sednem całego porównania.

Etat kupujesz w całości, automatyzację w godzinach

Nie da się zatrudnić osoby na dziesięć godzin tygodniowo przepisywania danych. Zatrudniasz cały etat, a resztę czasu trzeba czymś wypełnić. Automatyzacja działa odwrotnie: przejmuje konkretne czynności i nic poza nimi.

Dlatego uczciwe pytanie nie brzmi „automatyzacja czy pracownik”, tylko: ile godzin w tygodniu zespół spędza na pracy, którą da się opisać regułą?

Przykładowy rachunek

Zespół spędza 10 godzin tygodniowo na przepisywaniu zgłoszeń, potwierdzeniach i przypomnieniach. Automatyzacja przejmuje z tego 7 — reszta to wyjątki, które zostają przy ludziach. To około 30 godzin miesięcznie, czyli przy 50 zł za godzinę około 1 500 zł. Po odjęciu 300 zł na narzędzia zostaje 1 200 zł miesięcznie. Wdrożenie całego procesu za 6 900 zł zwraca się po niecałych sześciu miesiącach — a potem pracuje dalej.

Te dziesięć godzin nie uzasadnia zatrudnienia — to ćwierć etatu. Ale w rosnącej firmie za pół roku będzie ich dwadzieścia, i wtedy pytanie o etat wróci, tylko głośniej. Swój proces możesz policzyć w kalkulatorze zwrotu.

Co lepiej zrobi automatyzacja, a co człowiek

Granica jest prostsza, niż się wydaje. Jeśli da się zapisać, co ma się stać, bez słowa „zależy”, to praca dla automatyzacji. Jeśli każda sytuacja wymaga oceny — dla człowieka.

ZadanieKto powinien je robić
Przepisanie danych z formularza do CRMautomatyzacja
Potwierdzenie przyjęcia zgłoszeniaautomatyzacja
Przypomnienie o płatności lub spotkaniuautomatyzacja
Cotygodniowy raport z kilku narzędziautomatyzacja
Pytanie klienta spoza schematuczłowiek
Reklamacja i zdenerwowany klientczłowiek
Negocjacja ceny i warunkówczłowiek
Zgoda na wyjątek od zasadczłowiek

Najlepiej działa połączenie: automatyzacja przygotowuje dane, pilnuje terminów i przypomina, a człowiek zajmuje się tym, co wymaga rozmowy i decyzji. Więcej o tym, gdzie przebiega granica, piszemy w tekście Reguła czy agent AI.

Kiedy etat jest lepszym wyborem

Nie będziemy udawać, że automatyzacja rozwiązuje wszystko. Zatrudnienie jest lepszą decyzją w czterech sytuacjach.

Praca to głównie rozmowy i ocena

Sprzedaż, obsługa reklamacji, opieka nad kluczowymi klientami. Automatyzacja może tej osobie przygotować dane i przypomnieć o terminie, ale jej nie zastąpi.

Powtórzeń jest za mało

Czynność, która zdarza się trzy razy w miesiącu, nie uzasadnia wdrożenia. Szybciej zrobić ją ręcznie.

Proces nie jest ustalony

Jeśli każdy w zespole robi to inaczej, a zasady zmieniają się co tydzień, automatyzacja utrwali bałagan. Najpierw ktoś musi go uporządkować — i to bywa dobre zadanie dla nowej osoby.

Brakuje kogoś, kto za coś odpowiada

Automatyzacja wykonuje kroki, ale nie pilnuje celu. Jeśli problem polega na tym, że nikt nie jest właścicielem obsługi klienta albo sprzedaży, potrzebny jest człowiek, nie narzędzie.

Jeśli nie masz pewności, na którym etapie jest Twoja firma, zrób test gotowości. Zajmuje pięć minut.

Sensowna kolejność

Decyzję o etacie warto podejmować na końcu, nie na początku.

Schemat decyzji: zadania zespołu z jednego tygodnia dzielą się na powtarzalne z jasnymi regułami, które przejmuje automatyzacja, i wymagające oceny, które zostają przy ludziach. Dopiero potem zapada decyzja, czy potrzebny jest nowy etat.
Najpierw podział zadań, potem decyzja o etacie. W odwrotnej kolejności zatrudniasz człowieka do pracy, którą mogła przejąć automatyzacja.
  1. Spisz zadania z jednego tygodnia. Każdy w zespole notuje, co robił i ile to trwało. Bez oceniania — chodzi o obraz.
  2. Oznacz te powtarzalne. Wszystko, co dzieje się według tej samej reguły co najmniej kilka razy w tygodniu.
  3. Zautomatyzuj największy kawałek. Jeden proces, nie wszystko naraz. Po dwóch tygodniach widać, ile czasu realnie wróciło.
  4. Policz, co zostało. Dopiero teraz wiesz, czy brakuje rąk do pracy, czy brakowało tylko czasu.
  5. Jeśli zatrudniasz — opisz stanowisko na nowo. Nowa osoba trafia do pracy, która wymaga człowieka, a nie do przepisywania. Łatwiej ją znaleźć i rzadziej odchodzi.

Ta kolejność ma jeszcze jedną zaletę. Proces opisany na potrzeby automatyzacji to gotowa instrukcja dla nowej osoby — więc jeśli etat jednak okaże się potrzebny, wdrożenie pracownika będzie krótsze.

Najczęstsze pytania

W małej firmie rzadko zastępuje cały etat. Najczęściej oddaje istniejącemu zespołowi od kilku do kilkunastu godzin tygodniowo, które wcześniej szły na przepisywanie danych i pilnowanie terminów. Efekt to zwykle brak potrzeby zatrudnienia albo zatrudnienie do innych zadań — nie zwolnienie.

Pracownik z wynagrodzeniem 6 500 zł brutto kosztuje firmę około 94 000 zł rocznie. Automatyzacja całego procesu to u nas jednorazowo 6 900 zł netto plus zwykle 0–500 zł miesięcznie za narzędzia. Porównanie nie jest jednak jeden do jednego: automatyzacja przejmuje konkretne czynności, nie całe stanowisko.

To zależy od liczby odzyskanych godzin. Przy 30 godzinach miesięcznie i koszcie godziny pracy około 50 zł wdrożenie za 6 900 zł zwraca się po mniej więcej sześciu miesiącach. Jeśli zwrot wychodzi powyżej roku, to zwykle znak, że warto zacząć od innego procesu.

Ktoś w firmie powinien wiedzieć, jak proces działa, i dostawać powiadomienie, gdy coś pójdzie nie tak. To kilka minut w tygodniu, nie etat. Jeśli wolisz, żeby pilnował tego ktoś z zewnątrz, jest do tego dobrowolna opieka miesięczna.

Odwrotna kolejność jest zwykle tańsza. Gdy zatrudnisz kogoś do pracy powtarzalnej, a potem ją zautomatyzujesz, ta osoba zostaje bez połowy zadań. Gdy najpierw zautomatyzujesz, zatrudniasz do pracy, która naprawdę wymaga człowieka.

Z przewidzianymi — tak, jeśli da się je opisać regułą. Z nieprzewidzianymi nie powinna próbować: dobrze zbudowany proces rozpoznaje sytuację spoza schematu i przekazuje ją człowiekowi, zamiast zgadywać.

Andrzej Lubczyński, założyciel AIROX
Andrzej Lubczyński

Przez pięć lat budował operacje w WebWave: od stworzenia działu wsparcia od zera po stanowisko Head of Operations i integrację po przejęciu firmy. Przy porządkowaniu procesów zauważył, ile czasu zabierają czynności, które nikogo nie rozwijają — i że narzędzia zdolne je przejąć już istnieją. Absolwent finansów przedsiębiorstw w SGH.

Profil na LinkedIn →